She and Him Paolo Nutini Gipsy Kings Muse Steve Perry Sufjan Stevens Michael Jackson Verve Young Nutz Edge Of Sanity Bon Iver Carcass windsurfing - Zimowy trening Księcia w Brazylii - relacja - www.SurfNation.pl
dziś jest: piątek, 30 lipca 2010 imieniny obchodzą: Julita, Piotr, Ludomiła, Leopold, Aldona, Zdobysława
zaloguj mnie automatycznie zapomniane hasło zapomniałem hasła rejestracja zarejestruj

menu


info

Archiwum Powidz

15.12.2009 - 12:02

windsurfing: Archiwum Powidz Postanowiłem zebrać wszystkie ważniejsze wydarzenia dotyczące jeziorka i wrzucić je do wspólnego archiwum. Efekty możecie zobaczyć w dalszej części artykułu. Serdecznie Zapraszam.


*** TWÓRZ PORTAL SN RAZEM Z NAMI ***

27.01.2009 - 14:54

windsurfing: *** TWÓRZ PORTAL SN RAZEM Z NAMI *** Redakcja portalu www.SurfNation.pl poszukuje pasjonatów, ludzi z inwencją, lubiących pisać i chcących coś osiągnąć, znających język angielski, a przede wszystkim kochających wszelakie sporty wodne do pomocy przy współtworzeniu serwisu...


II edycja regat o beczkę piwa Powidz foto/video relacja

25.08.2008 - 12:16

windsurfing: II edycja regat o beczkę piwa Powidz foto/video relacja W sobotę 9.08.2008 odbyła się kolejna edycja regat "O beczkę piwa" organizowa - nych przez everB oraz Easy-Windsurfing.pl. Od godziny 10.00 trwała rejestracja zawodników. Koło południa było już pierwszych 13 gotowych do walki....


POWIDZ LAKE Super Session 5.08.2008

09.08.2008 - 13:40

windsurfing: POWIDZ LAKE Super Session 5.08.2008 W weekend troszkę się miotaliśmy czy wyskoczyć w poniedziałek czy we wtorek, padło jednak na wtorek 5 sierpnia kiedy to zapowiadano pewne 5bft i dwie gwiazdki na guru. Z całą pewnością idealne warunki jakie zdarzają się może dwa razy w sezonie letnim.....


treść artykułu

Zimowy trening Księcia w Brazylii - relacja

komentarze: 0 | dodaj komentarz

27.02.2010 - 11:41

26 października 2009 ruszyłem na trening zimowy do Brazylii. Poleciałem z moją ukochaną Żoną - Krysią do Marchewy, do Surf-village w miejscowości Guajiru 130km na północ od Fortalezy. Po tygodniu w Guajiru wystartowałem w Cumbuco w Pucharze Świata. Później wróciliśmy do Guajiru i kolejne 10 tygodni wyglądało tak samo, trochę jak w filmie "Dzień Świstaka".


Codziennie wstawałem koło 8 rano i zaczynałem rozgrzewkę- spokojne bieganie lub pływanie w basenie. O 9tej śniadanie, później chwila w internecie. Koło 10.30- 11 ruszaliśmy pływać- tu była odmiana- czasem na morzu w zależności od pływów- przy wysokim stanie wody pływanie na falach, przy niskim stanie prawie płaska woda.

Czasem jechaliśmy 7 kilometrów pod wiatr na naszą małą lagunę z idealnie płaską wodą. Pływanie starałem sobie dzielić na dwie godzinne sesje, wychodziło różnie. Ale codziennie mogłem pływać, nawet jak miałem lekcje i Pro Campy zawsze miałem też czas, żeby trenować.


Po pływaniu wracaliśmy do pousady. Na kolację często sami przygotowaliśmy jedzenie- krewetki, langusty, ryba z grilla, spaghetti, kurczak... Albo chodziliśmy do restauracji - są 2 w Guajiru- w RedeBeach lub Juju Bar- obie smaczne choć nie najtańsze. Większy wybór knajp jest w wiosce obok- Fleicheiras 5km od Guajiru. Ciekawymi miejscami są Pastele i Pizzeria Nono - tu serwują pizze z czekoladą lub z bananami i cynamonem - obie są bardzo dobre. Wieczory spędzaliśmy na hamakach oglądając filmy, czytając lub rozmawiając.

W czasie pobytu pojawiło się sporo osób w tym kilku młodych zawodników - trenował Paweł Kiczkan - może nieźle zaskoczyć w tym sezonie, Miłosz Laska- waveowiec i freestyler wracający do formy po rocznej przerwie, Denis Zurik- jedenastolatek który pływa ślicznie, trenował raily blined i raily wrapped, jeśli będzie trenował nadal z takim zapałem, to za jakieś 2,3 lata będzie groźny.Pod koniec wyjazdu uczyłem pływać na kajcie siedmio letniego Igora Stokowskiego - chłopak pływa w obie strony, i też boję się pomyśleć co może robić na kajcie za kilka lat.

Surf-Village nie jest miejscem "imprezowym", ale imprezy też można znaleźć w okolicy. Każdy kto bardziej ceni pływanie niż balowanie będzie tym miejscem zachwycony.


W Brazylii spędziłem 3 miesiące- pływałem na Jekyllach 2010 czyli nowych kiteach Gaastry. Jekyll jest najwszechstronniejszym latawcem na jakim pływałem. Mogę go używać do Freestyleu, Waveu, Racingu i Freerideu. Kite ma kilka możliwości zmiany ustawień. Na barze linki sterujące można puścić na zewnątrz i mamy dłuższy bar- używam tego ustawienia do Waveu i w czasie Raceu- latawiec szybciej reaguje. Do Freestyleu ustawiam linki sterujące do wewnątrz- latawiec robi się stabilniejszy- trochę mniej podatny na ruchy barem co jest istotne przy przekładaniu baru za plecami w czasie handlepassów. Na latawcu mamy po dwa lub trzy punkty zaczepienia linek sterujących. Im bardziej z tyłu tym szybszy latawiec, bardziej bezpośrednie uczucie kontroli latawca i mniejsza siła na barze. Im bardziej z przodu ustawimy linki sterujące tym wolniejszy kite i większa siła na barze. Do Waveu i Raceu ustawiam linki z tyłu, do Freestyleu ustawiam tylne linki w środkowym ustawieniu by trochę zwolnić latawiec. Linki mają 24 metrów- są podzielone na 21 metrowe i trzymetrowe przedłużki. Przedłużki można zdjąć by latawiec był jeszcze szybszy, ale nie musiałem tego stosować. Może jeszcze potestuję takie rozwiązanie w czasie jazdy na falach i dam znać jakie przynosi rezultaty.

Jekyll łatwo wstaje z wody i bardzo dobrze idzie pod wiatr co jest dla mnie bardzo istotne w czasie Raceu i Freestyleu. Cieszę się, że mam tak uniwersalny latawiec. Jeśli ktoś chciałby go spróbować to zapraszam do EASY Kite Center - zawsze w tej bazie lub w czasie wspólnych wyjazdów będzie można przetestować Jekylla.

W czasie tego pobytu pracowałem nad różnymi manewrami- sporo na switchu- czyli uczyłem się manewrów na drugim halsie. Chcę w nadchodzącym sezonie mieć więcej manewrów do pokazania na zawodach. Jak zawsze w czasie treningu niektóre manewry dosyć łatwo przyswajałem, a niektóre pomimo wielu dni prób i wywrotek nadal są niedopracowane i bolesne :) Wypad do Brazylii był bardzo owocny :)

Po powrocie do Polski 20 stycznia przywitała mnie sroga zima, nie nacieszyłem się nią zbyt mocno, 5 lutego ruszyłem na 9 dni do Egiptu, poleciałem tam z kursantami Kasią i Wojtkiem. Trafiliśmy do Zimasa do bazy RedSeaZone w El Gounie. Na miejscu spotkaliśmy dobrą ekipę- Świstaka- Filipa Porzucka , Mikołaja Dałkowskiego i czternastoletniego Wojtka Issela, kolejny młody talent. Niestety wiało tylko dwa pierwsze dni, także na kajtach nie poszaleliśmy. Ale, i to jest plus El Gouny - ruszyliśmy bowiem na trening wakeboardowy. Pływaliśmy za Masterraftem X2 - świetną motorówką, więc jeśli coś nie wychodziło to mogliśmy winić tylko siebie. Nagranie z tego treningu wkrótce pokażę, próby raily i backloopa bolą mnie do dziś :)

Wróciłem z Egiptu 14 lutego i od razu wpadłem do znajomego rehabilitanta Bartka Szpota do kliniki "NaNowo" żeby mnie podleczył przed kolejnym wyjazdem.

16 lutego wyleciałem do RPA testować sprzęt Gaastry na 2011 rok :) relacja z tego wyjazdu już niedługo.

Gorąco Pozdrawiam
Łukasz Ceran
CapeTown 18.02.2010



dodaj komentarz

ksywa/imię: email:
:) ;) :| :( :o :p B) :D :@ :rol: :uhoh: :no: :shy: :lol: :rip: :yes: :mad: :bigeek: :bigrazz: :smilewinkgrin:
Copyright © 2006-2010 SurfNation - Wszystkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: iskierka - XHTML + CSS
Użyte znaki towarowe i loga graficzne są własnością odpowiednich firm, instytucji czy osób prywatnych.
Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy oraz posty na forum, są one własnością autorów.