treść artykułu
Kuba Kosmowski na 3styleowych ME EFPT 2008 Milos Beach
komentarze: 0 | dodaj komentarz
14.06.2008 - 22:07
Po nieudanych poprzednich zawodach 3styleowa światowa czołówka (30 zawodników oficjalnie zarejestrowanych) zjechała ponownie z nadzieją ostrej rywalizacji. Pomimo skippers meeting przeprowadzonego wcześnie rano pierwszy heat wystartował dopiero po 15. Wiało nierówno i dopiero po czwartym heacie warunki ustabilizowały się. Na początku warto wspomnieć o dobrym starcie, próbującego zaistnieć, Andi Olandersonona, którego szarżę po ostrej walce, zatrzymał dopiero kolega z teamu Andre Paskowski. Hitem dnia okazał sie jednak heat 14, w którym spotkali się Kevin Mevissen i Anxton Otaegui oraz Normen Gunzlein i Steven van Broeckhoven. Cała czwórka pokazała się z jak najlepszej strony prześcigając się w trikach można było zobaczyć burners, konas, ponches, switch chachoos i wiele innych. Normen w końcówce heatu nie miał szczęścia i musiał uznać wyższość rosnącej gwiazdy - młodego Belga, który wyeliminował także Nikolasa Akgazcyana w heacie przegranych (małym finale). Anxton bezdyskusyjnie rozbił Kevina i wielkim finale spotkał się z Andre Paskowskim. Ostatecznie Otaegui lepiej wykorzystał warunki i to on zgarnął zwycięstwo.

Kuba Kosmowski:
"Ja w moim pierwszym pokazie pokonałem Greka Nikosa, Athanasiou który dokonał dużego postępu od ostatnich zawodów. Przeszedł kontuzje kostki, ale teraz jest już znowu na zawodach i pływa bardzo dobrze. Heat był dość wyrównany, ale końcówkę postanowiłem popłynąć za moim przeciwnikiem i wykonywać te same manewry, ale one handed lub kończyć diablo. Tak, więc wygrałem ten heat i w następnym spotkałem się znowu z Belgiem Stevenem van Broeckhovenem.
We dwójkę wykonaliśmy dużo technicznych manewrów a ja wszystkie moje manewry robiłem z diablo na końcu. Dodatkowo wykonałem wysoką shake oraz Cana brave. Niestety decyzją dwa do jednego przegrałem ten heat i to przez jeden manewr, którego nie ustałem… clew first air flaka na końcu pokazu. Gdybym ustał ten manewr najprawdopodobniej przeszedłbym dalej. Trzeba przyznać, że Steven pływa bardzo równo i na najwyższym poziomie."

Drugiego dnia podjęto próbę rozegrania podwójnej eliminacji. Koło godziny 14 udało się rozegrać dwa heaty, jednak chwilę później przestało wiać. Na całe szczęście tylko na 30 minut i znowu powrócono do kontynuacji zawodów. Gdy na wodę zeszli Normen Gunzlein i Nikolas Akgazcyan eliminacje trzeba było ponownie przerwać, tym razem już na dobre i niestety do końca dnia wiatr już nie rozpieszczał.
Kuba Kosmowski:
" W pierwszym pokazie zmierzyłem się z greckim zawodnikiem Stam Promponasem. Była to ciężka walka ze względu na bardzo słaby wiatr i praktycznie przez cały pokaz musiałem pompować. Mimo wszystko miałem dobry pokaz i wykonałem wszystkie manewry czysto.
W następnym pokazie zmierzyłem się z Maartenem van Ochtenem, który imponuje bardzo agresywnym stylem oraz ma kilka bardzo mocnych manewrów jak Burner itp. W tym pokazie wykorzystałem duży żagiel i skupiłem się na manewrach na switch. Wykonałem puneta one handed, czyste switch Chachoo, eslider one handed oraz gozzade one handed. W końcówce heatu dorzuciłem jeszcze Cana Brava i wygrałem ten pokaz.
W walce o siódme miejsce zmierzyłem się z Niklasem Strahlenem. Po dwój poprzednich pokazach na 6.0 i pompowaniu byłem już dość osłabiony. Nie popłynąłem tak równo jak dwa poprzednie a Niklas to wykorzystał i wykonał o trzy manewry więcej niż ja. Wygrał ten pokaz a ja muszę się zadowolić 9 miejscem po podwójnej eliminacji."
Drabinka pojedynczej eliminacji

"Zawody EFPT były po raz drugi rozgrywane w Lefkadzie. W zeszłym sezonie nie mieliśmy za dobrych warunków a w tym roku prognozy były dużo lepsze i zapowiadało się na ostrą walkę o zwycięstwo. Przez trzy dni zawodów udało nam się skończyć całą podwójną eliminacje.
Najlepsze warunki mieliśmy w piątek, czyli pierwszy dzień zawodów. Wiatr wiał na żagle w granicach 5.0 m2. W sobotę wiatr osłabł, ale sędziowie postanowili rozgrywać podwójną eliminacje, więc wszyscy zawodnicy musieli używać swoich największych żagli. Ja wybrałem 6.0 ale i tak momentami było za mało. Tego dnia wszyscy zawodnicy musieli się bardzo namęczyć, aby utrzymać deskę w ślizgu i wykonywać kolejne manewry. Moje pokazy były dość równe i mimo słabego wiatru udało mi się w każdym pokazie wykonać kilka bardzo technicznych manewrów. Organizatorom udało się tego dnia rozegrać kilka pokazów, ale, na 5 heatów przed końcem wiatr ustał i finał został zaplanowany na ostatni dzień, czyli Niedziele.
Ostatniego dnia wiatr od rana się wzmagał i o godzinie 15: 00 zaczęliśmy pierwszy pokaz. Normen Gunzlein bardzo dobrze pływał w każdym heatcie i z miejsca 5 doszedł do finału gdzie zmierzył się z Anxtonem Otaegui. Finał był niesamowity i dwóch zawodników bardzo chciało odnieść zwycięstwo w Grecji. Normen wykonał mniej manewrów, ale popłynął bardziej technicznie i wylądował takie manewry jak Burner Diablo, shaka one handed czy Culo. Anxton natomiast postawił na różnorodność i ilość manewrów. Zrobił bardzo dużo manewrów na switch oraz piękną, wysoką shake. Po bardzo długiej rozmowie sędziów decyzją 3 do 2 wygrał Anxton Otaegui i to on zdominował dwie greckie eliminacje.
Oficjalne wyniki:
1.Anxton Otaegui
2.Normen Gunzlein
3.Andre Paskowski
4.Steven van Broeckhoven
Podsumowując jestem zadowolony z moich przejazdów w dwóch greckich eliminacjach. Popłynąłem równo i wykonywałem manewry, które chciałem. W drugie eliminacji na Milos Beach dobrze popłynąłem również na dużym żaglu, z czego również jestem zadowolony, jako że pokazy w słabym wietrze nigdy nie były moja mocna strona. Oba pokazy ze Stevenem van Broeckhovenem były ciężkie, ale również wyrównane a to daje nadzieje na następne zawody."














