treść artykułu
Sylt PWA 2007 oczami Kuby Kosmowskiego
komentarze: 0 | dodaj komentarz
09.10.2007 - 10:20
.jpg)
Ostatnią imprezą zamykającą sezon freestyleowy PWA tradycyjnie była eliminacja na niemieckiej wyspie Sylt. Tegoroczne zawody miały trwać od 21 do 30 września. W planie było rozegranie każdej dyscypliny. Przyjechała cała czołówka światowa wave, freesyle i slalom. Teoretytcznie w każdej dyscyplinie własnie na Sylcie miała rozegrać się walka o tytuł. Jeżeli chodzi o freestyle głównymi pretendentami do tytułu byli: Kiri Thode, Marcilio Browne, Jose "Gollito" Estredo, Thomas Traversa i Ricardo Campello lecz tak naprawdę oczy wszystkich zwrócone były na pierwszych trzech. To pomiędzy nimi rozgrywała się najtwardsza walka na Fuertaveturze, na Syltcie zapowiadało się że bedzie jeszcze lepiej. Ogólnie do zawodów zgłoszonych było 32 zawodników.
Pierwsze dwa dni niestety upłynęły pod znakiem braku wiatru. Pogoda nie dopisywała. Dopiero w poniedziałek mogliśmy rozegrać pojedynczą eliminację. Na początku dnia wiało na żagle około 5.2. Ja w moim pierwszym heat`cie płynałem z Andre Paskowskim. Był to jeden z gorszych pokazów jakie płynąłem. Było bardzo szkwaliście. Wiatr wiał delikatnie od brzegu dlatego czasami miałem za mało a czasami za dużo. Niestety przegrałem ten pokaz. Chwilę po moim występie wiatr się wzmógł i obrócił do brzegu, a więc resztę dnia trenowałem przeżaglowany na 4.7. Całą eliminację wygrał "Gollito" i to on od tej chwili prowadził wyścig do tytułu. Drugi był Tonky Frans wracający do wielkiej formy, trzeci Ricardo, a czwarty Marcilio. To był jedyny dzień w którym wiało na Freestyle.
Następna dobra prognoza była na piątek (28.09). Tak więc cały tydzień minął na poszukiwaniu jakiegoś zajęcia. Było to dość trudne zadanie ze względu na padający deszcz i zimno. Pewnego dnia mieliśmy okazje testować nowe motory Ducati i to była jedna z większych rozrywek w tygodniu. Co jakiś czas organizatorzy próbowali zabawiać publikę różnego rodzaju fun race`ami w których można było wygrać kamery itp. Przez cały ten czas nie wiało nawet na slalom.
W piątek od rana wiał mocny wiatr i było dość zimno. Ok 10:00 próbowaliśmy rozegrać pierwsze heaty podwójnej eliminacji niestety kierunek wiatru był mocno od brzegu i wiatr był zbyt szkwalisty aby rozegrać Freestyle. Decyzja padła na slalom. Kiedy skończono trzeci wyścig slalomu znów my (freestyle) wróciliśmy do akcji. Tym razem wiatr był trochę mocniejszy i już kierunek tak bardzo nie przeszkadzał. Moj pierwszy pokaz podwójnej eliminacji płynąłem przeciwko, specjaliście od wave, Jonasem Ceballos`em. Miałem dobry pokaz i wygrałem ten przejazd. W następnym heacie rozstawiony byłem z numerem sześć PWA - Antonym Ruenesem. Była to ciężka walka. Moim zdaniem popłynąłem bardzo dobrze. Wykonałem 18 manewrów w tym double gozzada, clew first flaka, ponch oraz cana brava. Oglądając Antonego myślałem, że wygrałem ten pokaz. Niestety decyzja była inna. Po pokazie udałem się do sędziów i okazało się że rzeczywiście wygrałem ten pokaz ale niestety cześć moich manewrów wykonałem poza "compettion area" i przez co musieli odjąć mi punkty. Była to dość kontrowersyjna decyzja ale musiałem ja zaakceptować i wyciągnąć wnioski na następne zawody.
Co do walki o tytuł mistrzowski to wszystko odbyło się w zamieszaniu spowodowanym przez kontrowersyjne decyzje sędziów. Kiri o jeden heat od tytułu, przegrał (zdaniem większości zawodników, niesłusznie) z Antonym Ruenesem i teraz wszystko zależało od tego czy Marcilio wygra heat z Andre Paskowskim. Marcilio jednak miał wszystko pod kontrolą i swóje pokazy płynął bardzo równo i pewnie. Wygrał z Paskowskim następnie pokonał Ricardo Cambello i tym samym zapewnił sobie tytuł Mistrza Świata Freestyle 2007. Następnie przegrał z Tonky Fransem ale to już niczego nie zmieniło. Gollito wygrał całą imprezę ale niestety gorszy wynik na Fuerteventurze uniemożliwił mu obronę tytułu.
Ostatecznie zawody zakończyłem na 17 miejscu i tak też wypadłem w klasyfikacji generalnej po całym sezonie. Z jednej strony jest to miejsce o cztery "oczka" wyżej niż w zeszłym sezonie, z drugiej zaś biorąc pod uwagę moje pojedyncze występy jestem tym rezultatem bardzo zawiedziony.
Ogólnie organizacja zawodów na Sylcie i cała oprawa jak zwykle w PWA była idealna. Zawody stały na bardzo wysokim poziomie.
Pozdrawiam, Jakub Kosmowski POL-288













