treść artykułu
Relacja Patryka Hronowskiego z GC
komentarze: 0 | dodaj komentarz
26.07.2007 - 10:13

GRAN CANARIA-regaty
Dobiegły końca najtrudniejsze regaty w jakich kiedykolwiek startowałem, tak jak się tego spodziewaliśmy, regaty na Lanzarote były tylko rozgrzewką do tego co się działo w Pozo. Słowo „przetrwanie” nabiera tu zupełnie nowego znaczenia, samo wyjście na wyścigi jest dość trudne i przy najmniejszym błędzie w przyboju mamy zapewniony masaż piszczeli kamieniami wielkości kokosów. Po takim doświadczeniu można szybko stracić siły i chęć do walki. Patrząc przed startem np. na żagiel Dunkera, że jest to 5,8, pukałem się w głowę i pytałem sam siebie, co ja tu właściwie robie z 5,5. Nigdy nie pływałem tak ekstremalnie przeżaglowany. Potwierdziła się reguła z Lanzarote, że każdy dzień szykuje coś nowego czego jeszcze nie doświadczyliśmy. Podczas 10 dni regat (slalom 8dni) rozegrano 14 wyścigów, niestety znowu ani razu nie udało mi się wyjść z rundy eliminacyjnej.
Relację tą piszę już po pierwszym dniu regat na Fuertaventurze, przed tymi regatami myśleliśmy, że po naszym treningu i zaliczeniu dwóch imprez Wielkiego Szlemu nic nas już nie zaskoczy. Niestety Fuerta pokazała dzisiaj lwi pazur i po początkowych problemach z wiatrem przyszła nie wiadomo skąd duża fala z bardzo ciężkim do żeglugi chopem. Do tego wiatr był bardzo mocny i szkwalisty co czyniło pływanie niezwykle trudnym. Po dwóch wyścigach zajmuje 42 pozycje na 50 startujących.
Patryk jest sponsorowany przez EASY-windsurfing i pływa na żaglach Gaastra.














